Tomasz Tyczyński IVC

WYCIECZKA W GÓRY - JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ?

Ludzie są z natury dziwnymi istotami - co by się nie działo, jak dużo by nie mieli - nigdy nie da się im dogodzić w 100%. Przykładowo: dziewczyna ma piękne, kręcone włosy, ale niszczy je prostownicą. Inna, o prostych (i równie ładnych) włosach dałaby się pokroić za burzę loków. Podobnie jest ze wzrostem. - wysokie kobiety narzekają, że są "żyrafami", a niższe chciałyby mieć wzrost i długie nogi modelek. No nie dogodzisz... Niestety nie zawsze doceniamy to, dał nam los. Często okazuje się też, że gdy zdobędziemy to, czego chcieliśmy, nie sprawia nam to takiej radości i przyjemności. Życie chyba polega na ciągłym dążeniu do czegoś... Mam jeszcze jeden przykład, z autopsji. Znajomi z innych części Polski mówią: "ale masz fajnie, że mieszkasz nad morzem, latem był(a)bym tam codziennie!". Co prawda Szczecin nad morzem nie leży, ale daleko też nie mam i po ok. 1 godzinie pociągiem mogę wygrzewać się na plaży. O to chyba im chodziło. Tylko ja aż takiej wielkiej frajdy z tego nie czuję, bo mam to prawie na wyciągnięcie ręki... Za to szczerze ZAZDROSZCZĘ ludziom, którzy mieszkają w górach. Wiele razy zastanawiałam się, jakby to było żyć w takim klimacie, zupełnie innym środowisku ludzi, móc codziennie wyjść w góry. Kocham chodzić po górach - poza tym, że wywołuje to we mnie dużo emocji, wzmacnia organizm - jest to też forma sportu. Do wędrówek górskich trzeba się jednak dobrze przygotować - chyba, że ktoś po jednym dniu chce mieć dość i nabawić olbrzymich zakwasów. I o tym będzie dzisiejszy post. Może powinnam go dodać w okresie wakacyjnym, ale jeśli ktoś ma możliwości - to dlaczego nie skorzystać nawet teraz? :)


     "Z góry" zaznaczam, że nie mam na myśli takiej prawdziwej wspinaczki, jaką uprawiają himalaiści, chociaż z własnego doświadczenia wiem, że i nasze polskie Tatry potrafią być MEGA wymagające pod tym względem. Szlak na Kozi Wierch (oraz całą Orlą Perć) zapamiętam do końca życia jako jedno z najbardziej ekstremalnych przeżyć - zwłaszcza, że była mgła, ślisko, widoczność prawie zerowa, mokre łańcuchy, a my wybraliśmy się w zwykłych adidasach... Nigdy więcej adidasów w góry! Tak więc - podstawa:

1. Odpowiednie obuwie. Uważam, że to podstawa, jeśli chodzi o wycieczki górskie - właśnie między innymi przez moją przygodę, o której pisałam wyżej. Oczywiście, było super, adrenalina i tak dalej, ale nie byłoby do śmiechu, gdybym zrobiła fikołka w przepaść... Miałam 17 lat i chyba nigdy wcześniej rodzice nie słyszeli z moich ust tyle przekleństw, co wtedy :D jakie buty wybrać? Typowe do chodzenia po górach. Są dość drogie, ale jeśli dobierzecie je odpowiednio, będą Wam służyć kilka lat (duży wybór znajdziecie w sklepie http://salewa.sklep-luz.pl/). Pamiętajcie, że lepiej wziąć trochę większe - należy nosić do nich grubsze skarpety, aby nie poobcierać sobie stóp.

2. Odpowiedni plecak i ubranie.
Plecak powinien spełniać dwa wymagania, których wcale nie jest tak łatwo połączyć. Po pierwsze - możliwe duży i pakowny, po drugie - możliwe lekki. W każdym razie powinny się do niego zmieścić wszystkie potrzebne rzeczy. Wyższe osoby tutaj mają lepiej, bo pod większym ciężarem nie powinny się połamać :) natomiast osoby drobniejszej postury powinny wybrać jednak jakiś mniejszy. Ubranie powinniśmy dostosować do pogody, a ta jak wiadomo, w górach jest zmienna. Przyda się więc coś na ciepłe dni, ale też na chłodniejsze. I oczywiście na deszcz. Wychodząc w góry, warto ubrać się "na cebulkę", bieliznę wybrać dopasowaną, ale nie zbyt obcisłą. I nie zapomnieć o czapce lub chustce!

kurtka/plecak
buty

3. Kondycja i forma fizyczna to podstawa! Podobnie, jak dobre obuwie. W tym roku mój tata wybrał się w góry na kilka dni i po pierwszym miał już dość, nabawił się zakwasów i ledwo chodził... I wrócił wcześniej, niż planował. A wszystko przez to, że w ciągu roku nie uprawia sportu. Przed wyjazdem w góry powinniśmy więc potrenować trochę kondycję, aby po pierwsze - móc pokonać dłuższe dystanse, po drugie - nie obudzić się rano z zakwasami. Warto więc pobiegać, pomaszerować po bardziej wymagającym terenie, wzmocnić mięśnie, pójść na siłownię. Mój tata stwierdził na przykład, że na kilka tygodni przed kolejnym wyjazdem w Tatry będzie codziennie wbiegał na 12 piętro naszego wieżowca. Ciekawa jestem, czy dotrzyma słowa!

4. Co spakować do plecaka?
Dla mnie są tutaj dwie najważniejsze rzeczy: prowiant i zestaw pierwszej pomocy. A, trzy, bo jeszcze telefon w razie wypadku. Jeśli chodzi o jedzenie, to sprawa jasna - wycieczki wiążą się z wysiłkiem, poza tym musimy liczyć się z całodniowym pobytem poza domem/hotelem. Trzeba nadrobić zapasy energii, a w schroniskach posiłki bywają drogie... Dobrze jest wziąć termos z ciepłą herbatą - ciepłe jedzenie i picie poprawia trawienie. Poza tym dobrze jest wziąć jakiś dokument tożsamości, latarkę, aparat do uwiecznienia widoków, coś przeciwdeszczowego oraz torebkę na śmieci.

5. Mapa i numery ratunkowe. Mapa to kolejny ważny przedmiot, jaki powinniśmy zabrać. Bez niej ani rusz - nawet najbardziej doświadczeni taternicy potrafią zgubić się na szlaku. Przed wyjściem w góry sprawdźcie również wybraną trasę - zapoznajcie się z jej opisem w przewodniku. Nie warto być zbyt pewnym siebie! Wspominałam też o telefonie, ale bez numerów ratunkowych niewiele on nam da... W Tatrach obowiązuje numer do GOPR: stacjonarny - 985, komórkowy -    601 100 300. 

6. Inne, przydatne wskazówki: 
- starajcie się wychodzić w góry jak najwcześniej- zwłaszcza jesienią, kiedy szybciej robi się ciemno. Tak, aby nie zastał Was zmrok!
- jeśli idziecie większą grupą osób, np. 10, musicie mieć przewodnika
- warto zostawić w recepcji hotelu/pensjonatu karteczkę z trasą, jaką się wybieracie i możliwość kontaktu, w razie zmiany planu
- jeśli zabłądzicie, starajcie się wrócić do miejsca, w którym ostatnio widzieliście oznaczenie szlaku
- nie wybierajcie się w góry sami!
- tempo marszu dostosowujcie do najsłabszego uczestnika wycieczki

Kontakt






Wyślij wiadomość


1

liczba wyświetleń strony
© 2013-2017 PRV.pl
Strona została stworzona kreatorem stron w serwisie PRV.pl